Będąc w szkole średniej najczęściej myślimy o tym, aby kontynuować naszą ścieżkę edukacyjną. Wielu z nas podchodzi – z lepszym lub gorszym skutkiem – do egzaminu dojrzałości. Wielu także od razu po maturze idzie na studia. Często na te wymarzone, wybrane już wcześniej z uwzględnieniem wszystkich „za i przeciw”. Czasem jednak zdarzają się źle trafione wybory, niefortunne decyzje, które mają potem wpływ na całe życie.

Źle wybrane przedmioty maturalne to pierwszy punkt na „drodze do zatracenia”. Kolejny krok – rzutujący jeszcze mocniej – to źle wybrane studia. Przyczyny mogą być różne – słomiany zapał, krótkotrwała fascynacja jakimś bliżej nam nieznanym wcześniej kierunkiem, przecenienie swoich możliwości, ambicje rodziców… Wymieniać można by bez końca, aż stworzylibyśmy całą, wielką księgę podobnych przyczyn. A nie chodzi tu o to, by pomnażać błędy wielu, a im zapobiec.

Dlatego też zanim wybierze się uczelnię i kierunek, z którym zwiążemy swoją przyszłość, warto zapoznać się zawczasu z ofertami różnych uczelni w całym kraju. I dlatego też swoista „wycieczka na studia” wydaje się być całkiem niezłym pomysłem. O czym mowa? Serdecznie zapraszam do dalszej lektury.

Wycieczka na studia, o której tu mowa, to nie zwiedzanie budynku uczelni, choć to też niejako wchodzi w skład tego, o czym mówi niniejszy tekst. Wycieczką na studia może być z powodzeniem udział w dniach otwartych, organizowanych regularnie przez uniwersytety i inne uczelnie wyższe. Dla wielu – w dobie powszechnego dostępu do informacji – dni otwarte to jakiś dziwny przeżytek, relikt czasów dawno minionych. Niesłuszny pogląd. Bo dni otwarte wciąż cieszą się popularnością, ba – ciągle rosnącą. Dlaczego? Otóż właśnie dlatego. Dowiecie się z dalszej lektury, dlaczego warto w czymś takim uczestniczyć. I co daje taka wycieczka na studia.

Jak świat światem, zawsze znajdzie się jakiś malkontent, który zacznie kręcić nosem. Bo przecież po co specjalnie wybierać się na jakieś tam dziwne dni otwarte, skoro wszystko, co dotyczy studiów, opisane jest w informatorach, czy na stronie internetowej? No jest, to fakt. Ale sam suchy opis to za mało. A co się liczy? Klimat danej uczelni. Zapach starych murów – albo nowoczesne wnętrza. Te skrzypiące podłogi, pamiętające jeszcze czasy ojców naszej niepodległości – a może nowoczesne panele, położone za unijne dofinansowanie? No właśnie. Klimat miejsca. Nie poznasz go, jeśli nie wybierzesz się na dni otwarte. Lecz klimat uczelni to nie tylko wystrój wnętrz – to akurat najmniej istotna kwestia. Duch uczelni, sposób kształcenia na interesującym cię kierunku – na każdym uniwersytecie inny, na każdym odmienny. Warto to całe bogactwo niejako zebrać, podsumować i wybrać spośród niego to, co najbardziej cię usatysfakcjonuje. A bez bytności na dniach otwartych w tej kwestii ani rusz.

Wycieczka na studia daje ci także niepowtarzalną okazję zaczerpnięcia informacji z pierwszej ręki. No a bez tego – nawet się nie pokazuj na uczelni. Bo będziesz się poruszał jak dziecko we mgle. A nie jest to zbyt dobry początek. Natomiast podczas dni otwartych na każdej uczelni będziesz mógł posłuchać zarówno wykładowców – może już wtedy kogoś polubisz, lub się zniechęcisz – a także „starych wyjadaczy”, studentów starszych roczników, którzy już z niejednego pieca chleb jedli i któż, jak nie oni udzielą ci wszelkich informacji i odpowiedzi na nurtujące cię pytania najwyższej wagi. Może nawet zakumplujesz się z jakąś dobrą duszą, która w godzinie próby poratuje cię notatkami? Wykładowcy też przemawiają wtedy „ludzkim głosem”, co daje ogromną szansę na zapoznanie się z nimi – a niektórzy to prawdziwe wręcz legendy. Naprawdę więc warto.

No i trzecia sprawa – rozmowy z innymi, którzy tu byli przed tobą. Bo to tak trochę głupio podejmować decyzję zupełnie samemu. Możesz wtedy trafić jak kulą w płot i pozamiatane. Po to są dni otwarte, abyś mógł porozmawiać z weteranami kierunków, które cię interesują. Bo nie ma nic lepszego, niż dobra rada. Oczywiście, ty i tak zrobisz po swojemu, ale czasami chyba warto przynajmniej wysłuchać tych starszych. Okazać się oni mogą bowiem chodzącymi skarbnicami wiedzy. Nie wszyscy może, ale wielu z nich… A każdemu przydaje się jakiś mentor, który mógłby zbłąkaną duszyczkę poprowadzić prostą drogą, ażeby nie zbłądziła w pędzie ku wiedzy… Warto więc udać się na dni otwarte. Po trzykroć warto.

Podsumowując, wycieczka na studia wcale nie musi być takim złym pomysłem. Na pewno nie będzie też niczym nudnym i sztampowym – uczelni bowiem w Polsce jest wiele, kierunków jeszcze więcej. I każdy z nich jest unikalny. Warto to wiedzieć, aby nie zgubić się gdzieś po drodze w ciemnym lesie wątpliwości i nietrafionych wyborów.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here